poniedziałek, 31 października 2011

w pamiętaniu......

Kubusiu to już 4 raz jak pójdziemy do Ciebie, zapalimy lampki, położymy kwiaty na twoim grobie.....nie umiem ująć w słowa jak bardzo tęsknimy za Tobą, jak bardzo boli to,że jesteś TAM i jak bardzo mocno Cie kochamy...w naszych sercach zajmujesz szczególne miejsce i pamiętaj o tym zawsze.......



"By ich światło

mogło wiecznie trwać"


W moich snach żyjesz i jesteś zdrowy

ukochane dzieciątko, ukochane dzieciątko.

W mej pamięci widzę Cie wyraźnie,

ukochane dzieciątko, ukochane dzieciątko.

W moej duszy jest ogromna luka,

która nigdy nie zostanie zapełniona,

ale w mym sercu jest nadzieja,

bo wciąż jesteś ze mną.

W mym sercu jesteś żywy wciąż z nami,

nigdy nie odszedłeś ukochane dzieciątko.

Odszedłeś zbyt szybko

może to prawda,że nas los rozdzielił

 ale zawsze będziesz żył w sercu moim

ukochane dzieciątko, moje ukochane dzieciątko."

Precious child- Karen Taylor Good

Dla wszystkich naszych aniołków tych dyżych i małych, tych znanych i nie znanych zapalam dziś szczególne światełko[*]

piątek, 16 września 2011

4 urodzinki

Wczoraj Kubuś kończył 4 latka.....Mój 4 letni chłopczyk.... ile już by potrafił.....jaki już jest duży? nigdy sę tego nie dowiem.....ale mogę sobie wyobrazić, ze mój mały chłopczyk uwielbia wate cukrową, lody..... uwielbia skakać i biegać po chmurkach....jego ukochana prababcia z pradziadkiem napewno nauczyli Cie już liczyć a może i znasz już jakieś pierwsze literki... może znasz: M, A, T, K, C, P, E, U, B,Ś, R.... Wczoraj miałeś pyszny torcik czekoladowy z wielką świeczką, miałeś mnóstwo prezentów: wielkie samochody, narzędzia żeby je naprawiać, słodkie misie przytulanki, wielki zestaw lego no i pierwszy rowerek na 4 kółkach, taki kolorowy...i tak pięknie na nim jeździłeś.....Przyszły do Ciebie wszystkie małe i duże Aniołki, bawiliście się cały dzień, a potem padłeś wyczerpany na mięciutkie łóżeczko, przytuliłeś sie do podusi a prababcia opowiadała Ci jak bardzo Cie kochamy, że tęsknimy....opowiadała jak ja spędzałam swoje urodziny, jaki byłam łobuziakiem, bo Twoja mama wchodziła na drzewa, skakała przez płoty, biła się z Twoimi wujami kijami od szczotek....mam nadzieje,że Ty nikogo nie bijesz kijem od szczotki :) bo tak nie wolno kochanie..... Później babcia dała ci dużego buziaka i zasnąłeś z uśmiechem na swojej pięnej twarzyczce....
Ale to tylko moja wyobraźnia. Tęsknie skarbie......

poniedziałek, 4 lipca 2011

Rok.......

Rok temu o tej porze drżałam o życie naszego skarba, rok temu drżałam na każdy sygnał telefonu, rok temu zapisywałam w pamięci każdy skrawek, każdy szczegół mojego synka....Rok temu bałam się,że znów stanę się Aniołkową mamą,że mój synek pójdzie do braciszka.....Ale i rok temu dostałam najcudowniejszy prezent od losu, rok temu moje marzenie się spełniło zostałam MAMĄ ziemskiego chłopca, chłopca który od samego początku zawładną moim sercem, myślami......
Pierwsze 3 miesiące były ciężkie....ciągła walka o zdrowie i życie naszego Bohatera..... pokonaliśmy zakażenia, gronkowca, niezliczone ilości bakterii, które uwielbiały mojego synka..... pokonaliśmy uzależnienie mojego synka od tlenu, niezliczone ilości przetaczania erytrocytów lub krwi,pokonaliśmy ratinopatie, aż wkońcu pokonaliśmy zatrzymanie akcji serca......Wszystko po to aby 13 września odebrać MAŁEGO WIELKIEGO BOHATERA z oddziału Patologii Noworotka do domu, domu gdzie czekało łóżeczko, kochający i stęsknieni rodzice, dziadkowie.....
A teraz jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie, jesteśmy rodzicami Bohatera, który wygrał piekielnie trudną walkę po to abyśmy byli szczęśliwi, abyśmy mogli pokazać Mu cały świat, aby opowiedzieć mu jaki był jest i będzie dzielny, że wygrywając tą walkę wygrał wszystko co najpiękniejsze, co najwspanialsze......
A dziś mój słodziak nadgania rówieśników, potrafi już:
-obracać się z brzuszka na plecki i na odwrót,
- obracać się wokół własnej osi,
- pełzać,
-wysoki podpór opanował do perfekcji:)
-mówi : tata, baba, dziadzia,
-szykuje się do czworakowania....
I wszystko to robi z prędkością światła, aż boje się jak zacznie chodzić, nie dogonie go.....
Jedno jest pewne: Kochałam, kocham i zawsze będę Go Kochać.....mojego Małego Wielkiego Bohatera:)
 

niedziela, 12 czerwca 2011

O wszystkim i o niczym

Oj dawno mnie tu niebyło, dawno....a troszke się działo...ale pokolei...


Do 30 kwietnia musiałam napiasać prace.Cięzko było, niepowiem, nie dość,że zero pomysłu na rozdział badawczy to jeszcze Kacperek domagający się zabawy.Kiedy tylko mały Bohater zasypiał albo sam się zabawił na macie lub w bujaku szybko siadałam i pisałam. Czasami udało się napisać strone, dwie a czasami tylko zdanie.Ale udało się i Promotor zaakceptował :) musze oprawić i zanieść do dziekanatu przed 23 bo inaczej będe musiała płacić za lipiec a to mi się nie uśmiecha:( i wszystko musze załatwić wciągu 2 dni...hehe dam rade :)

To było w kwietniu a w maju..co było w maju?Egzaminy, Egzaminy i jeszcze raz egzaminy, które naszczęście zaliczyłam. Jedne na lepsze oceny, jedne na gorsze.Ale liczy się,ze zaliczone i nie mam poprawek:)


Powiem Wam moje kochane kobietki, ze odkąd siedze w domu czas tak szybko leci, ze zanim się obejrzałam nadszedł czerwiec-miesiąc szczególny. Miesiąc narodzin mojego synka. Ale to na inna notke....


W piątek byliśmy na urodzinach u mojego taty. Staruszek kończył 50 lat. Zrobiliśmy mu przyjęcie niespodzianke. Byliśmy my, moi bracia i przyszła bratowa i jeden brat mamy... oj zdziwiony był tatko, był szampan, torcik, było sto lat i prezent od nas wszystkich.....


A wczoraj braciszkowie zrobili impreze(rodzice pojechali na jakiś piknik do Warszawy z mamy pracy-chata wolna hehe). Mieliśmy być w 6 a było nas 17:O nieogarniałam tego... mały został z dziadkiem a my na imprezie... fajnie było, ale wole cichsze imprezki....posiedzieliśmy do 1 i wróciliśmy do domu.... Poznałam nową dziewczyne brata, wolałam starą dziewczyne ale coż to jego życie i nie ja mu wybieram Damy Serca hehe.... ale potrzebowałam takiej odskoczni...

Z sąsiadką



Dziś był odpust w naszej parafii. Pierwszy odpust naszego Królewicza. Niby jest jeszcze mały, ale wszystko go interesowało i balony i samochodziki, traktorki... wszystko takie kolorowe i wszystkiego tak dużoooooo...Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy czegoś małemu nie kupili...tak więc do naszej skrzyni z Kacperkowymi skarbami trafiły:balonik, który unosi się nad łózeczkiem, grający kwiatek, szczekający piesek i oczywiście wiatraczek. Wszystko zostało dokładnie zbadane: i zmysłem dotyku i smaku :) Po odpuście poszliśmy do Kubusia....bo Kubuś też dostał odpustowe zabawki: balonik, który wypuściliśmy w niebo(co prawda zablokował się na pobliskim drzewie ale wkońcu trafi do Aniołka) i kolorowy wiatraczek, który mieni się pięknymi kolorami..... ach jak wspaniale by się razem bawili.............




Nic lece zobaczyć co tam u Was...zostawiam Was z moim szczęsciem....







P.S. Iczko kochana nie moge u Ciebie odpisać (nie wiem czemu) więc pisze tu: bardzo sie ciesze i trzymam kciuki za szczęsliwe zakończenie....














piątek, 1 kwietnia 2011

Ogólnie o wszystkim

oj dawno mnie tu nie było, oj dawno....i wiele się u nas zmieniło...oj wiele.....ale zacznę od początku. Jak wiecie Kacprem opiekowała się moja teściowa kiedy my byliśmy w pracy, no ale ostatnio tzn jakieś 3 tyg temu podniosła wózek Kacprowy a,że on jest ciężki to popsuła sobie swoją przepukline...oczywiście nic nikomu nie powiedziała i wkońcu tak ja dopadło,że musieliśmy dzwonić po pogotowie( ale z racji nowych przepisów oni nie przyjeżdżają jeśli nie ma zagrożenia życia) i po weekendzie pojechała do chirurga i okazało się,że musi koniecznie iść na operacje. W tamtym tygodniu w piątek miała zabieg, w poniedziałek wróciła do domu i ma zakaz dźwigania przez minimum pół roku. No i tu mieliśmy problem co z Kacprem, kto się teraz nim zajmie. Moi nie mogą bo pracują, teściu pracuje, do żłobka go nie oddamy. I wyszło,że musze zwolnić się z pracy. I tak od dziś jestem na wychowawczym. Całe 24 h/dobe jestem z Młodym w domu, bawimy się razem, ćwiczymy. Chwilowo czuję się , jakbym była na urlopie ale za kilka dni będzie mi brakować pracy. Spędziłam tam całe 3 lata. Zrzyłam sie z dziewczynami, wiedziałam co robie i podobało mi się to co robiłam. Ale Kacper jest najważniejszy, nie po to wygrał tak ciężką walkę,żeby teraz oddać go do żłobka.... W szkole też kiepsko, tzn dziś dostałam maila od promotora,że prace do końca kwietnia mamy mu oddać, bo on wyjeżdża i nie będzie go. Koszmar nie wiem jak dam rade ale jakoś musze.

poniedziałek, 7 marca 2011

Dziś zamiast notki filmik:)

P.S. Dopadł mnie jakiś dół i to tak wielki,że dna nie widze...brakuje mi chwil wytchnienia, brakuje mi wizyt u Kubusia, brakuje mi chyba Dawnej Mnie....gdzieś zaginęłam, zapodziałam się....ide sie poszukać....

piątek, 18 lutego 2011

jest lepiej

U Małego Bohatera wkońcu się polepszyło.... nie ma juz respiratora, dostaje jeszcze tlen ale przez budke tlenową i już ma go prawie nie wyczuwalny....zjada 90 ml mleka smoczkiem, zupke i deserek łyżeczką...tylko jest bardzo spokojny, jakby nam podmienili synka..ale najwidoczniej nie doszedł jeszcze do siebie po chorobie...ale wkońcu dojdzie i znów bedzie psocił i tym swoim pięknym uśmieszkim bedzie zdobywał nasze serca....wszystkie ciotki na oddziale rozczulają się nad jego pięknymi długimi ciemnymi rzęsami.Fakt mają rację te jego rzęsy są przecudne..może kiedyś uda mi sie je uchwycić...tak bardzo za nim tęsknie..niech juz wraca do domku, do nas......tak bardzo tesknimy......

sobota, 12 lutego 2011

Szpital


Od wtorku jesteśmy w szpitalu..... w piątek wieczorem pojechaliśmy do lekarza prywatnie, mały dostał antybiotyk ale nie było poprawy i we wtorek wylądowaliśmy na oddziele dziecięcym, tam byliśmy kilka godzin, bo mały miał biegunke i przenieśli nas na zakaźny!!!! i to nas dobiło....mały trafił wczoraj na intensywną terapię pod respirator....bo ma zapalenie płuc!!!! a że ma dysplazje to dla niego może być niebezpieczne, ale wierze,że będzie dobrze!!!,że dotleni się i w poniedziałek będą go rozłączać od maszyny wspomagającej oddychanie..kolejne wkłucia, kolejne godzinny bezradności i bólu mojego skarba..żujący strach....ale nie biorę innej opcji jak taką,że za kilka dni nasz Mały Wielki Bohater wróci do formy i będzie rozrazbiał tak jak dawniej....

czwartek, 27 stycznia 2011

Poznań

Wczoraj byliśmy w Poznaniu na kolejnej dawce Synagisu...jeszcze dwie i koniec.Kacper bardzo lubi jeździć samochodem, co nas bardzo cieszy bo my tez lubimy jeździć i poznawać nowe miejsca. Na postojach lubił siedzieć u taty na kolanach i oglądał licznik, kierownice. Moze będzie małym rajdowcem. Nowy Kubica? Kto wie? Myszka na oddziale był bardzo grzeczny bardzo zainteresował go basen z kulkami i już wiem,że latem sami zrobimy mu taki basen w ogródku :) bedzie mógł sie w nim bawić ze swoją sąsiadką-żoną:) dowoli :)
A dziś mieliśmy badanie słuchu. Był mały problem bo mały nie chciał za bardzo spac. Wkońcu udało mi się go uśpić i zrobiliśmy badanie. Najpierw jedno uszko-prawidłowe, potem by ło drugie. I tu mały zaczął się kręcić, więc wyszliśmy i usypialiśmy sie dalej. Jak zasnął drugie zostało zbadane i też jest Prawidłowe. Miała być to ostatnia kontrola, ale że mały był bardzo obciążony, bo i respirator i inkubator wkońcu tlenoterapia mamy mieć jeszcze jedną kontrolę jak skończy roczek czyli jeszcze sporo czasu...Ale wiem,że wynik będzie identyczny ale jak trza to trza...teraz mały łobuziak odsypia i wczorajszy i dzisiejszy dzień a ja tez tak chce ale w weekend mam tyle zaliczeń a ja jeszcze nic nie umiem masakra......uciekam czegoś się nauczyć :) ale najpierw pobuszuje u Was na blogach.....

poniedziałek, 24 stycznia 2011

nie lubie takich sytuacji

Jak ja nie lubie takich sytuacji...wrrr...jutro bede musiala jechac do mojej mamy aby pozyczyc pieniadze...fakt nie duzo bo tylko 200 zł, ale nie lubie pozyczać zwłaszcza od niej.... ale tak wyszło,ze pieniądze na konto nie wpłynęly jeszcze, a ten miesiac był wyjatkowo rozrzutny.....a w środe jedziemy na Poznań z małym i kasa potrzebna...koszmar...znając moją mamę, to bedzie później gadać, ze pożyczyła, ze nie mamy kasy....wrrrr..... hmmm ale co zrobic Kacper jest wazniejszy i musimy jechac do tego Poznania...nie ma innej opcji.....zawsze ksiegowa wyrabiała sie teraz cos wyskoczyło i nie wplynęla kasa...podejrzewam,,ze wpłynie w środe a ja na srode rano potrzebuje wrrr.... Jedyny plus jest taki,ze moze rodzice umożą pozyczkę i bede do przodu o te 2 stówki....oby....ale ten miesiac to chyba bedzie z olowkiem w reku....i moze wkoncu starczy....na koniec zostawiam Was z moja kochana buzią, co prawda upaćkaną zupką ale Przekochaną

wtorek, 18 stycznia 2011

Zabawa:)

Do zabawy zaprosliła mnie Marlenka więc z zaproszenia skorzystam:) miłego czytania:

4 programy/seriale, które oglądam:
  • Barwy Szczęścia
  • Kryminalne zagadki Miami
  • Rozmowy w toku
  • i hit danego dnia(o ile nie usne wcześniej hehe)

4 rzeczy, które mnie pasjonują:

  • historia
  • ciekawe zakątki Polski
  • Rzym
  • nasze piękne morze i góry

4 słowa/sformułowania, które często używam:

  • moja mysia(do Kacperka)
  • weź spadaj
  • kocham was/Cie
  • i łacina nie koniecznie medyczna :)

4 rzeczy, które nauczyłam się z przeszłości:

  • nie ufaj pseudo przyjaciółką
  • nie dawaj się wykorzystywać,bo najwiecej się traci samemu
  • moja rodzina to ja, mąż i moi synkowie
  • nie wszyscy chcą mojego dobra

4 miejsca, do których chciałabym pojechać:

  • Rzym
  • Grecja
  • nasze piękne morze(już latem)
  • Turcja

4 rzeczy, które robiłam wczoraj:

  • byłam w pracy
  • bawiłam się z moim słoneczkiem
  • zakładałam bloga
  • planowałam chrzest myszki

4 rzeczy na liście moich pragnień:

  • zdrowie mojego Małego Bohatera
  • własny domek z moimi facetami
  • mieć prawdziwych przyjaciół
  • skończyć studia

Do dalszej zabawy zapraszam:

Sylwie, Kasie(mamaKa), Mat-Kar, Monikę (Iczka)

poniedziałek, 17 stycznia 2011

W nowym miejscu

Chyba nadszedł czas aby zmienić miejsce i je zmieniłam..tamten blog zostanie przynajmniej narazie....nie wiem jak długo, ale jakiś czas napewno...

Mam nadzieje,że tutaj się odnajde, nabiore dystansu, nowej energii do życia. Nie oszukując się coś straciłam swoją werwe, energię która zawsze mnie rozpierała. Kiedyś wszędzie było mnie pełno, nie usiedziałam w jednym miejscu a dziś? Robie wszystko jak automat, każdy dzień wygląda tak samo. Pewnie pomyślicie,że zwariowałam, bo mam upragnionego synka, męża który mnie kocha, prace....Właśnie zabawy i zajmowanie się moim synkiem są teraz moim całym światem, tak o tym marzyłam i moje marzenie się spełniło...wkońcu zostałam MAMĄ!!!!!! i jestem szczęsliwa...czasami zmęczona ale szczęśliwa....zostawiam Was narazie z moim śpiącym szczęściem:)