niedziela, 12 czerwca 2011

O wszystkim i o niczym

Oj dawno mnie tu niebyło, dawno....a troszke się działo...ale pokolei...


Do 30 kwietnia musiałam napiasać prace.Cięzko było, niepowiem, nie dość,że zero pomysłu na rozdział badawczy to jeszcze Kacperek domagający się zabawy.Kiedy tylko mały Bohater zasypiał albo sam się zabawił na macie lub w bujaku szybko siadałam i pisałam. Czasami udało się napisać strone, dwie a czasami tylko zdanie.Ale udało się i Promotor zaakceptował :) musze oprawić i zanieść do dziekanatu przed 23 bo inaczej będe musiała płacić za lipiec a to mi się nie uśmiecha:( i wszystko musze załatwić wciągu 2 dni...hehe dam rade :)

To było w kwietniu a w maju..co było w maju?Egzaminy, Egzaminy i jeszcze raz egzaminy, które naszczęście zaliczyłam. Jedne na lepsze oceny, jedne na gorsze.Ale liczy się,ze zaliczone i nie mam poprawek:)


Powiem Wam moje kochane kobietki, ze odkąd siedze w domu czas tak szybko leci, ze zanim się obejrzałam nadszedł czerwiec-miesiąc szczególny. Miesiąc narodzin mojego synka. Ale to na inna notke....


W piątek byliśmy na urodzinach u mojego taty. Staruszek kończył 50 lat. Zrobiliśmy mu przyjęcie niespodzianke. Byliśmy my, moi bracia i przyszła bratowa i jeden brat mamy... oj zdziwiony był tatko, był szampan, torcik, było sto lat i prezent od nas wszystkich.....


A wczoraj braciszkowie zrobili impreze(rodzice pojechali na jakiś piknik do Warszawy z mamy pracy-chata wolna hehe). Mieliśmy być w 6 a było nas 17:O nieogarniałam tego... mały został z dziadkiem a my na imprezie... fajnie było, ale wole cichsze imprezki....posiedzieliśmy do 1 i wróciliśmy do domu.... Poznałam nową dziewczyne brata, wolałam starą dziewczyne ale coż to jego życie i nie ja mu wybieram Damy Serca hehe.... ale potrzebowałam takiej odskoczni...

Z sąsiadką



Dziś był odpust w naszej parafii. Pierwszy odpust naszego Królewicza. Niby jest jeszcze mały, ale wszystko go interesowało i balony i samochodziki, traktorki... wszystko takie kolorowe i wszystkiego tak dużoooooo...Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy czegoś małemu nie kupili...tak więc do naszej skrzyni z Kacperkowymi skarbami trafiły:balonik, który unosi się nad łózeczkiem, grający kwiatek, szczekający piesek i oczywiście wiatraczek. Wszystko zostało dokładnie zbadane: i zmysłem dotyku i smaku :) Po odpuście poszliśmy do Kubusia....bo Kubuś też dostał odpustowe zabawki: balonik, który wypuściliśmy w niebo(co prawda zablokował się na pobliskim drzewie ale wkońcu trafi do Aniołka) i kolorowy wiatraczek, który mieni się pięknymi kolorami..... ach jak wspaniale by się razem bawili.............




Nic lece zobaczyć co tam u Was...zostawiam Was z moim szczęsciem....







P.S. Iczko kochana nie moge u Ciebie odpisać (nie wiem czemu) więc pisze tu: bardzo sie ciesze i trzymam kciuki za szczęsliwe zakończenie....